Kołodziejczyk zagląda do mieszkań naszych sąsiadów, siada na ławce w parku, w poczekalni, pubie. Z podsłuchanych rozmów na korytarzu, na balkonie i przy świątecznym stole tworzy portrety – typy mieszkańców wielkich miast: przyjezdnych i autochtonów, z pokolenia przedwojennego i tych najmłodszych.Piętnaście opowieści, które składają się na Dysforię przedstawiają ludzi w różnych „miejskich fazach życia”, ich emocje, problemy, rejestrowanie codzienności i odbieranie drugiego człowieka. Co odkrył pewien „metrobudowlaniec”, wynajmujący pokój u dawnej „powstanki warszawskiej”? Czym żyją lokatorzy nowego apartamentowca, zbudowanego tak, że łatwo wzajemnie się podglądać? Czego naprawdę życzą swej bogatej i odnoszącej sukcesy „przyjaciółce” jej koleżanki, analizując jej kłopoty w małżeństwie?Autor opisuje biedę i bogactwo, głupotę i swego rodzaju mądrość, butną młodość i mało rozumiejącą starość, podsłuchując swe postaci tyleż przez niewidoczną ścianę, jakby był gdzieś tam i słyszał, co od najbardziej osobistego, intymnego środka. Jego Polska jest tyleż barwna, wkurzająca, dramatyczna i absurdalna, co prawdziwa do bólu.Inteligentna, ale też cierpka lektura, którą powinno się czytać na osobności – grozi niekontrolowanymi wybuchami śmiechu i zakłopotaniem, bo na każdej stronie znajdziemy kolegów z pracy, kogoś z rodziny i siebie samych.
MARCIN KOŁODZIEJCZYK Libros


Prymityw. Epopeja narodowa
- 496 páginas
- 18 horas de lectura
Prymityw. Epopeja narodowa ? opis wydawcyNa miłość boską, nie chcesz czytać tej powieści!Jeżeli jesteś w drodze do dyskontu. Albo do modnej galerii.Jeżeli pijesz piwo do biesiadnej tv. Albo wino przy muzyce klasycznej.Jeżeli nie starcza ci do pierwszego. Albo kupujesz nowe auto.Jeżeli jesteś prawdziwym Polakiem albo polactwem pogardzasz.Nie czuj się bezpieczny. I trzymaj się z dala od tej książki.Zaraza. Hańba. Zaprzaństwo. Wraża propaganda za judaszowe srebrniki.Choć niekt�rzy twierdzą, że to nowa epopeja pisana ku pokrzepieniu serc ? nie wierz! Bądź czujny, wr�g czuwa wszędzie.Doskonale czarne zwierciadło przechadzające się nie tyle gościńcem, co podrzędnymi ulicami polskiego miasta ? oto powieść Marcina Kołodziejczyka. Pierwsza taka. Przełomowa, waląca prawdą po oczach jak mityczny Edek pięścią w ryj.Czy przetrwamy?Kołodziejczyk, autor kultowego tomu reportaży Dysforia. Przypadki mieszczan polskich, po raz pierwszy jako prozaik. Pisze najmocniej.?Bombaj czasami wprowadzał się piciem w taką pozaumysłowość, że za zrobienie dziecka piętnastolatce ze swojego plemienia, oraz za przymuszanie jej do innych czynności w stanie oszołomienia, wytoczyli na niego sankcję z dwieście kaka z jedynką. Czyli nagłe nieszczęście?.?Wyczuwało się podsk�rnie, że wpierw nastąpi u nas powstanie zbrojne przeciw, a p�źniej się ustali przeciw czemu?.